Numer wiosenny


Konrad Walewski | 2 czerwca 2010

Oto zestaw opowiadań, jakie znajdą się w numerze wiosennym:


Ted Kosmatka Sztuka alchemii

Christopher Rowe Słowo mapa znaczy wiara

Yoon Ha Lee Kości olbrzymów

George R.R. Martin A w tunelach panował mrok

Paolo Bacigalupi Kaloryk

Kelly Link Światło

Garth Nix W głębinach jeziora


A oto wstępny projekt okładki, która nawiązuje do świata z opowiadania Paolo Bacigalupiego:





Produkt czy wizja?


Paweł Matuszek | 21 maja 2010

Minęło nieco ponad pół roku, od kiedy przestałem być redaktorem naczelnym NF i stanąłem za sterem dużo mniejszego, lecz pod wieloma względami bardziej wymagającego projektu, jakim jest polska edycja F&SF. W istocie jednak nic się nie zmieniło, wciąż robię to samo, co robiłem, jeno w nieco mniejszej skali, i wciąż borykam się z tymi samymi problemami. Innymi słowy – parafrazując jedno z wielu wybornych zdań, jakimi Michael Chabon nafaszerował swoją kapitalną powieść Związek żydowskich policjantów – coraz dobitniej zdaję sobie sprawę, że redaktor powinien mieć pamięć recydywisty, jaja strażaka i wzrok włamywacza. I może jeszcze metalowy zad. W przeciwnym wypadku lepiej będzie, jeśli zmieni zawód. Ha! Wiem, co sobie teraz myślicie. Facet przesadza. I macie rację. Tak, przesadzam. Ale tylko trochę.



Jest taka życiowa gra. Gra-paradoks. W mniejszym lub większym stopniu musi w nią grać każdy z nas, choć nigdy nie opuszcza nas świadomość, że nie sposób w niej wygrać. Można ją określić mianem gry w zadawalanie wszystkich. I tak się składa, że kiedy przykładowo robi się pismo literackie poświęcone fantastyce, to niejako automatycznie staje się na linii frontu zadawalania wszystkich miłośników fantastyki. Wysłuchałem już tylu sprzecznych opinii na temat pierwszego numeru F&SF, że w sumie przestały już cokolwiek dla mnie znaczyć. Mamy zatem za dużo opowiadań, za mało opowiadań, za długie i za krótkie wywiady, za skromny i zbyt obszerny dział publicystyki. Kobiety twierdzą, że najlepszym opowiadaniem w numerze jest Niebo w Oczach Laurel Winter, a mężczyźni uważają, że to najgorszy tekst itd. Niemniej jednak wszystko to dowodzi jedynie tego, co było jasne od samego początku – nie da się wygrać gry w zadawalanie wszystkich. Nie ma sposobu, żeby dogodzić wszystkim gustom. No dobrze – dość tych truizmów. Zapytajmy lepiej: co z tego wynika?



A wynika prosta konkluzja. Robiąc takie pismo, jak F&SF, czy tworząc jakiekolwiek dzieło, które skierowane jest do szerokiego grona odbiorców, trzeba mieć świadomość, że zawsze istnieją dwie ścieżki. Ścieżka produktu i ścieżka wizji. Mamy tu realny wybór. Możemy się uciec do rynkowej kalkulacji i uszyć swój produkt zgodnie z najnowszymi i najmodniejszymi trendami. Albo też posiłkując się wiedzą i własnym gustem pójść w stronę osobistej wizji tego, co dobre i wartościowe. To nasza ścieżka. To chcemy dawać odbiorcom F&SF, bo wierzymy, że istnieje spora grupa czytelników szukających czegoś więcej niż tylko nowości literackich, które bliźniaczo przypominają to, co już kiedyś czytali. Dlatego też cieszą mnie rozbieżne opinie, bo to oznacza, że każdy oczekiwał od tego pisma czegoś innego, a dostał coś naszego. W drodze jest kolejny numer, pod wieloma względami jeszcze lepszy niż pierwszy i z całą pewnością wywoła on kolejną falę rozbieżnych opinii. No i dobrze. F&SF jest dzieckiem naszej wizji i musimy pokazać, że potrafimy jej bronić, a tym samym udowodnić, że mamy pamięć recydywisty, jaja strażaka, wzrok włamywacza i stalowy zad. QED.



Ed Emshwiller In Memoriam


Konrad Walewski | 19 maja 2010

Niedawno uświadomiłem sobie, że w tym roku mija dwudziesta rocznica śmierci Eda Emshwillera – bodaj najważniejszego artysty w historii naszego pisma. Pomyślałem więc, że warto przedstawić jego twórczość w naszej galerii. Nie sądzicie, że te stare ilustracje z lat 40., 50. i 60. mają swój urok? Nie mam tu zresztą na myśli twórczości Eda, bo należał on do artystów, którzy w większym stopniu tworzyli trendy, niż za nimi podążali. Ale tak w ogóle… Specyfikę czasów, dekad, to, w jaki sposób odbijała się ona zarówno w tekstach literackich, jak i grafice… Najstarsze czasopismo, jakie posiadam, to AMAZING STORIES z października 1952 roku. Po ostatniej rozmowie z Carol – wdowie po Edzie, a przy tym znakomitej pisarce, której 2 opowiadania  jeszcze w tym roku pojawią się u nas – przeglądając jego ilustracje, zajrzałem również do tego numeru AS i ze zdumieniem przekonałem się, że na drugiej stronie okładki, pod nagłówkiem “Men Behind AMAZING STORIES”, znajduje się fotografia niejakiego Eda Emslera oraz jego notka o tym, w jaki sposób trafił do świata grafiki fantastycznonaukowej. Nie do wiary! Bo, jak się zapewne domyślacie, Ed Emsler to pseudonim artystyczny Eda Emshwillera! Borges miał jednak rację – te dziwaczne symetrie, synchroniczności i zbiegi okoliczności muszą być wpisane w algorytmy codzienności…


Gorąco polecam filmy eksperymentalne Eda. Niezwykłe. Oto Eclipse z roku 1979:

 




Wszyscy doskonale znamy twórczość Michaela Whelana czy Chrisa Fossa, ale przecież jest wielu znakomitych artystów w taki czy inny sposób związanych z fantastyką, których twórczość nie jest ani szerzej dostępna, ani znana. Wytypowałem już kilku do galerii F&SF (głównie Europejczyków), ale jeśli macie jakieś pomysły, znacie ciekawych twórców z Polski oraz wszelkich innych zakątków świata – piszcie!


Blog czyli forum


Konrad Walewski | 16 maja 2010

Kochani, do kilku dni funkcjonuje już nasz blog redakcyjny, który będzie spełniał funkcję forum. Paweł już szykuje dłuższą odezwę, Michał, Kasia i Rafał też z pewnością będą zabierali głos. Ja tymczasem sygnalizuję pełną sprawność blogu i zachęcam do komentarzy oraz pytań.


I jeszcze jedno. Zdaję sobie sprawę, że, w przeciwieństwie do amerykańskiej, w polskiej kulturze forów nie istnieje jeszcze tradycja wpisywania się z imienia i nazwiska. Cóż, moim zdaniem warto i gorąco Was do tego zachęcam. W większości znamy się przecież ze spotkań czy konwentów, toteż uważam, że nie ma potrzeby chowania się za anonimowością wszelkiego rodzaju pseudonimów artystycznych.




All Articles and Content Copyright © 2009 by The Magazine of Fantasy & Science Fiction Edycja Polska
Wszystkie prawa zastrzeżone. Nazwa czasopisma oraz logo na licencji Spilogale, Inc., USA